Archiwum miesiąca: listopad 2020

Zmierzch

Każdy dzień zawiera w sobie moment stawania się nocą. Dzieje się to w chwili szarości, zaraz po spektakularnym występie słońca w sukni z cekinów w kolorze różu, czerwieni i pomarańczy, roztrzepotanej po zachodnim niebie. Słońce opada za horyzont zabierając ze sobą światło i barwy sukienki. Świat przymyka jedno oko, choć drugim jeszcze przez chwilę przygląda… Dowiedz się więcej »

Smaki życia

Czasem zagłębiam się w przeżywanie świata. Zsuwam się w szczeliny pełne świateł i cieni. Odczuć, niedoczuć, pęknięć. Bulgocące. Niedostępne. Ukryte. Wchodzę w nie coraz głębiej, dalej, do samego wnętrza, w którym bywa pięknie, choć i zabójczo. Czasem fascynująco, czasem strasznie. Przejmująco. Zawsze intensywnie. Niemal do bólu. Wszystko, czego doświadczam przeżywam całą sobą. Każdym zmysłem. Wyostrzonym,… Dowiedz się więcej »

Jezioro o poranku

Jezioro pachniało mulistym dnem. Marszczyło się, falowało. Z różnych miejsc słychoć było chlupot wody, gdy obijała się o brzeg lub drewniane nogi pomostu. Szumiały trzciny. Jakiś ptak pokrzykiwał w ich prostych łodygach. Był ruch. Był dźwięk. Mimo to, było cicho i spokojnie. Stałam na pomoście. Słońce już wstało, chwilę temu. Przeglądało się w tafli jeziora… Dowiedz się więcej »

Początki

Byle zacząć. Te początki przysparzają mi wiele trudu. Wiele współczesnego kreślenia na ekranie, po którym nie zostaje najmniejszy ślad. Po prostu biała tafla komórki znów gotowa na moje pisanie. W oczekiwaniu na litery. Czysta. Czasem myślę, że już dziś nic nie napiszę. Znowu kreślę. I znowu zaczynam. Upływa godzina, a ja mam przed sobą biały… Dowiedz się więcej »

Spokój

Spokój przepływa. Kołysze i szumi. Równo, miarowo. Oddycha jak przez sen. Głęboko. Pewnie. Wdech. Wydech. Jestem tu i czuję siebie. Swoje ciało, swoje emocje. Myśli. W spokoju można ogrzać ręce, nogi i duszę. Nie parzy, nie mrozi. Jest stałocieplny. Taki w okolicach 37 stopni. Jak woda w basenie. W sam raz. Przypomina wygodny fotel. Miękką… Dowiedz się więcej »

Wakacje ze słońcem

Tamtego roku lato było gorące. Chodniki i ulice parowały rozgrzanym asfaltem, który stawał się miękki pod stopami. Żar odbijał się od betonu budynków, bram i wejść do klatek. Słońce wpadało w okna i rozszczepiało się na miliony cząstek. Codziennie, wracając z podwórka odkrywałam kawałki słońca na sobie. We włosach jako spinka, przy spodniach zamiast guzika… Dowiedz się więcej »

Dwuciąg myślowy

Chaos myślowy. Zmęczenie, które sprawia, że mi się nie chce. Myśleć. Pisać. Wysilać. Chce mi się spać. Tak blisko mi do snu jak do poduszki. Ale może jednak coś. Może skrobnę choć chwilę. O tym, że moje dzieci się ciągle zmieniają. Rano są inne niż wieczorem. Zmiany dokonują się nieustannie, a ja nieustannie jestem nimi… Dowiedz się więcej »

Znikanie babci

Moja babcia znikała po kawałku. Każdego dnia było jej coraz mniej, choć na początku trudno było to dostrzec. Zdarzały nam się wtedy krótkie momenty, kiedy widzieliśmy to wyraźnie, przez chwilę, która zaraz mijała. To było wtedy, kiedy spojrzenie padało pod odpowiednim kątem lub kiedy światło odpowiednio ułożyło się na babcinej głowie. Bo babcia znikała od… Dowiedz się więcej »

Łąka

Wyobrażam sobie łąkę. Późnowiosenną. Albo już letnią. Pełną kwiatów, plam słońca, owadów. Czuję jej miękkość pod stopami. To trawa. Nie ta szorstka, tnąca, ale ta delikatna, która gładzi stopy swoim dotykiem. Lekko łaskocze. Pomiędzy jej źdźbłami widzę kropelki rosy. Jest rano. Jest bardzo jasno. Pełno wszędzie słońca. Mimo wczesnej pory zagląda w każdą szczelinę. Ogrzewa… Dowiedz się więcej »

Odczarowanie

Dziś krótko. Pora późna, głowa zmęczona. Z dziedziny opadających. Dzień z rodzaju tych, które chciałoby się upakować. Upchnąć. Wyprawić w podróż. Wystrzelić w kosmos. I ja go może wystrzelę. Niech ma przynajmniej jakąś frajdę. To nie był zły dzień. Miał wiele przyjemnych momentów. Przypomnę je sobie, wyłuskam, by zostały ze mną. Wspólne posiłki, wspólny czas,… Dowiedz się więcej »