{"id":8017,"date":"2021-05-08T23:09:54","date_gmt":"2021-05-08T21:09:54","guid":{"rendered":"https:\/\/snujemisie.pl\/?p=8017"},"modified":"2021-05-09T05:23:06","modified_gmt":"2021-05-09T03:23:06","slug":"przemiana","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/2021\/05\/08\/przemiana\/","title":{"rendered":"Przemiana"},"content":{"rendered":"\n<p>&#8211; Nikt tam ju\u017c nie chodzi. Teraz ca\u0142y teren zar\u00f3s\u0142 zielskiem i traw\u0105. &#8211; Kiedy o tym opowiada, przymyka niebieskie oczy. Wygl\u0105da, jakby chcia\u0142a przypomnie\u0107 sobie obraz miejsca, w kt\u00f3rym nie tak dawno jeszcze musia\u0142a by\u0107, skoro widzia\u0142a zielsko. Na chwil\u0119 milknie, \u0142apie oddech i kontynuuje: &#8211; Z budynku zosta\u0142o kilka cegie\u0142, drzazgi okna, nic wi\u0119cej. Jakby\u015bmy mieli zapomnie\u0107, \u017ce w og\u00f3le by\u0142. Prawie nie pami\u0119tamy. <\/p>\n\n\n\n<p>Jej blada twarz ciemnieje lekko, przemyka po niej cie\u0144, cho\u0107 mo\u017ce to tylko mi si\u0119 tak wydaje. Opowiada powoli. Jej s\u0142owa lekko kulej\u0105, przedzieraj\u0105 si\u0119 przez my\u015bli z trudem i pewnym wahaniem. Staram si\u0119 by\u0107 cierpliwa, cho\u0107 to naprawd\u0119 trudne. Przeby\u0142am dalek\u0105 drog\u0119, by wys\u0142ucha\u0107 tej historii, wi\u0119c teraz trudno mi czeka\u0107. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ona&#8230; by\u0142a pi\u0119kna&#8230; &#8211; zn\u00f3w si\u0119 zatrzymuje i zamy\u015bla. Opowiada, jakby ogl\u0105da\u0142a wyblak\u0142e p\u0142\u00f3tno obrazu, przetarte i niewyra\u017ane &#8211; Mia\u0142a z\u0142ote loki, kt\u00f3re porusza\u0142y si\u0119 w rytm wiatru. Kolorem przypomina\u0142y ramy barokowych obraz\u00f3w, zawsze mia\u0142am wra\u017cenie, \u017ce odbijaj\u0105 \u015bwiat\u0142o, cho\u0107 przecie\u017c to niemo\u017cliwe. Po tym wszystkim&#8230; <\/p>\n\n\n\n<p>Zn\u00f3w przystaje w historii, zawiesza si\u0119 pomi\u0119dzy t\u0105 kuchni\u0105, w kt\u00f3rej jeste\u015bmy, a jakim\u015b innym miejscem, w jakim\u015b odleg\u0142ym czasie. B\u0142\u0105dzi my\u015blami, a  palcem kre\u015bli po stole esy floresy. S\u0142ysz\u0119 szmer drewna pod jej opuszkami. Drewno zawsze do mnie gada, nawet tu, w tym odleg\u0142ym rejonie \u015bwiata.<\/p>\n\n\n\n<p>Kobieta wstaje i podchodzi do okna. Patrzy na las. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Teraz mog\u0142abym uwierzy\u0107 we wszystko. Ale wtedy nie wierzy\u0142am. Cho\u0107 wiele rzeczy by\u0142o dziwnych. Dziwne d\u017awi\u0119ki nios\u0142y si\u0119 przez pola. Dziwne \u015bwiat\u0142a b\u0142\u0105dzi\u0142y lasami. Dziwnie ludzie gadali. A ona dziwnie patrzy\u0142a. Jakby zagl\u0105da\u0142a tymi blado niebieskimi oczami do wn\u0119trza cz\u0142owieka. Do samiu\u015bkiego, \u015brodeczka&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Kiedy\u015b, pami\u0119tam, spotka\u0142am j\u0105 w\u015br\u00f3d p\u00f3l. &#8211; Opowiada znowu, jakby z innego miejsca. Staram si\u0119 nic nie m\u00f3wi\u0107, nie pogania\u0107, jedynie s\u0142ucha\u0107. Chc\u0119 us\u0142ysze\u0107 wszystko. &#8211; By\u0142a taka pe\u0142na s\u0142o\u0144ca i wiatru, jakby j\u0105 paj\u0105k utka\u0142 i zawiesi\u0142 mi\u0119dzy \u017ad\u017ab\u0142ami trawy. Wiem, jak to brzmi, ale z ni\u0105 wszystko by\u0142o takie&#8230; poetyckie. Nawet wtedy, kiedy ub\u0142oci\u0142a gumiaki, wygl\u0105da\u0142a jak rusa\u0142ka. Jakby chodzi\u0142a po innym b\u0142ocie. Albo ono j\u0105 inaczej oblepia\u0142o&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Zwierz\u0119ta te\u017c reagowa\u0142y na ni\u0105 dziwnie. \u0141asi\u0142y si\u0119 jak koty. Wszystkie. Kiedy\u015b jeden z drwali opowiada\u0142, \u017ce widzia\u0142 nied\u017awiedzic\u0119, kt\u00f3ra jad\u0142a jej z r\u0119ki. Nie uwierzy\u0142am wtedy, ale teraz&#8230; &#8211; Przygl\u0105dam si\u0119 jej d\u0142oniom. Ca\u0142y czas w\u0119druj\u0105 podczas tej opowie\u015bci. Jakby mia\u0142y do przej\u015bcia kawa\u0142 drogi, a przecie\u017c s\u0105 tu, gdzie powinny zosta\u0107. Zastanawiam si\u0119 nad w\u0142asn\u0105 w\u0119dr\u00f3wk\u0105, kt\u00f3ra doprowadzi\u0142a mnie w te moczary, knieje i zielska. Mo\u017ce to jej kres. Albo pocz\u0105tek. Mo\u017ce to jedno i to samo. <\/p>\n\n\n\n<p>Powracam do s\u0142\u00f3w kobiety. Zdaj\u0119 sobie spraw\u0119, \u017ce przeskoczy\u0142am kawa\u0142ek opowie\u015bci. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; &#8230; nikt go nie pozna\u0142, cho\u0107 ka\u017cdy s\u0142ysza\u0142 o nim. Jedni m\u00f3wili m\u0105\u017c, inni konkubent. A jeszcze inni m\u00f3wili, \u017ce czort, bo nigdy nosa z domu nie wystawi\u0142. Tylko krzycza\u0142 nocami, a jeziora nios\u0142y jego g\u0142os. Niski i ochryp\u0142y. Jakby przetarty. &#8211; Teraz cichnie inaczej. Od razu to wyczuwam. M\u00f3j s\u0142uch wy\u0142apuje nawet drobne r\u00f3\u017cnice w tonie, a ta akurat wcale nie jest subtelna. &#8211; Podobno kiedy dom p\u0142on\u0105\u0142, czort dar\u0142 si\u0119 jakby go ze sk\u00f3ry obdzierano. Jego g\u0142os ulatywa\u0142 z dymem do nieba i czerni\u0142 chmury. Po tym wszystkim przez trzy dni pada\u0142 z nieba czarny deszcz. Pe\u0142en krzyku, b\u00f3lu i fragment\u00f3w duszy. Sama to widzia\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>Czekam spokojnie, cho\u0107 czuj\u0119, \u017ce zbli\u017camy si\u0119 do tego, co najwa\u017cniejsze. Nie odzywam si\u0119, cho\u0107 bardzo bym chcia\u0142a. Boj\u0119 si\u0119 jednak, \u017ce wystrasz\u0119 nieopatrznie kobiet\u0119 i zamilknie. A ja musz\u0119 wiedzie\u0107. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Nikt nie wie, jak dosz\u0142o do po\u017caru. Cho\u0107 w sumie wszyscy wiedz\u0105. Ca\u0142a wie\u015b by\u0142a zm\u0119czona i niespokojna w tym czasie. Jak to na przedn\u00f3wku. Ch\u0142op\u00f3w nosi\u0142o po lesie, a i kobietom po trochu odbija\u0142o. Tak to ju\u017c u nas jest, \u017ce kiedy \u015bnieg topnieje i sp\u0142ywa, moczary paruj\u0105, a w powietrze ulatuje truj\u0105cy opar i w g\u0142owach m\u0105ci. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Ona by\u0142a taka \u0142adna&#8230; to by\u0142o&#8230; Jakby wytyka\u0142a nam nasze niedoskona\u0142o\u015bci. I ten jej u\u015bmiech&#8230; &#8211; Kobieta potyka si\u0119 teraz mocniej, a w jej g\u0142osie s\u0142ysz\u0119 nuty goryczy i smutku. Mo\u017ce troch\u0119 wstydu. &#8211; Nie mo\u017cna mie\u0107 takiej urody. To nie jest naturalne i oznacza jakie\u015b si\u0142y nieczyste. Ka\u017cdy to wie. Cho\u0107 ja nie wiedzia\u0142am. Gdy jednak zacz\u0119to o tym m\u00f3wi\u0107, przyj\u0119\u0142am to za prawd\u0119. Bo z ni\u0105 na pewno by\u0142o co\u015b nie tak&#8230; Taka zawsze s\u0142oneczna i jasna, wesolutka, \u0142agodna. Czasem troch\u0119 obleczona smutkiem, spochmurnia\u0142a, ale i to, jako\u015b tak, z wdzi\u0119kiem&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Milknie, a ja obawiam si\u0119, \u017ce nie odezwie si\u0119 ju\u017c wi\u0119cej. \u017be dosz\u0142a do takiego momentu opowie\u015bci, kt\u00f3rego nie przekroczy. Jednak po chwili kontynuuje:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Teraz, z dystansu, wydaje si\u0119 to okrutne i niezrozumia\u0142e, ale wtedy wygl\u0105da\u0142o inaczej. Kiedy\u015bmy szli na polan\u0119 w lesie, czuli\u015bmy, \u017ce nasz gniew jest s\u0142uszny. A on w nas wzbiera\u0142 i wibrowa\u0142 coraz mocniej. Jak d\u017awi\u0119k pi\u0142y. Dra\u017cni\u0105cy, wprowadzaj\u0105cy w drgania.<\/p>\n\n\n\n<p>Kobieta opowiada, a ja widz\u0119 tych brodatych m\u0119\u017cczyzn w ciep\u0142ych, jeszcze zimowych kurtkach i mocnych, czerwonych z zimna d\u0142oniach i rumiane kobiety w kolorowych czapkach i szalach, wyrastaj\u0105cych w pozimowym lesie jak we\u0142niane kwiaty. Zbieraj\u0105 ga\u0142\u0119zie, wilgotne pniaki i uk\u0142adaj\u0105 w stos na drewnianym ganku. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Pami\u0119tam, \u017ce w g\u0142owie mi \u0107mi\u0142o, jakby umys\u0142 por\u00f3s\u0142 mech. Ale tak naprawd\u0119 wiedzia\u0142am, co robi\u0119, cho\u0107 dzia\u0142o si\u0119 to troch\u0119 poza mn\u0105. A jednak by\u0142am jedn\u0105 z tych, kt\u00f3rzy uk\u0142adali ga\u0142\u0119zie. Krzycza\u0142am \u201ePrecz dziwad\u0142a\u201d i jeszcze gorsze rzeczy. Pozostan\u0119 na zawsze z tym, co zrobi\u0142am. I z tym krzykiem. Tym przeszywaj\u0105cym wrzaskiem, kt\u00f3ry ci\u0105\u0142 powietrze b\u00f3lem i oskar\u017ceniem. Tak. Czuj\u0119 si\u0119 winna. <\/p>\n\n\n\n<p>Zastyga wpatrzona w \u015bwierki i jod\u0142y za oknem. Po policzku p\u0142ynie jej \u0142za i wydaje mi si\u0119 bardzo krucha. Czuj\u0119 jak w \u015brodku mnie wrze w\u015bciek\u0142o\u015b\u0107. Mam ochot\u0119 skoczy\u0107 do gard\u0142a kobiety i z\u0119bami rozszarpa\u0107 jej delikatne tkanki. Siedz\u0119 jednak dalej w tym samym miejscu i godz\u0119 si\u0119 z tym, co nieuniknione. Nie mam na to ochoty. Ale nie mam te\u017c wyj\u015bcia. Wybiegam z domu i wchodz\u0119 w las. Przez zapach \u017cywicy i igliwia przebija smr\u00f3d spalenizny. Pod\u0105\u017cam jego \u015bladem.<\/p>\n\n\n\n<p>Polana ma kszta\u0142t gwiazdy. W jednym z jej ramion dostrzegam poczernia\u0142e kikuty drewnianych belek. Poros\u0142y zielskiem, jakby las chcia\u0142 zagarn\u0105\u0107 ten dom i jego histori\u0119 w siebie. Przysiadam na resztce schod\u00f3w zaros\u0142ych mchem i traw\u0105. Zamy\u015blam si\u0119. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Wi\u0119c przyby\u0142a\u015b tu po \u015bmier\u0107, matko. &#8211; M\u00f3wi\u0119, cho\u0107 chcia\u0142am tylko pomy\u015ble\u0107. Wida\u0107 cierpi\u0119 bardziej ni\u017c my\u015bla\u0142am, cho\u0107 g\u0142\u00f3wnie czuj\u0119 gniew. I strach. Przed tym, co przeznaczone. Dlatego m\u00f3wi\u0119 dalej, wyrzucam z siebie smutek i \u017cal, z\u0142o\u015b\u0107, gorycz i bezsilno\u015b\u0107. Ch\u0119\u0107 zemsty. S\u0142owa po\u017cegnania.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Przyby\u0142a\u015b tu przezimowa\u0107, a zostaniesz na zawsze. Zgubi\u0142a ci\u0119 mi\u0142o\u015b\u0107 do ludzi i przestrzeni. Jakby\u015bmy milion razy o tym nie gada\u0142y. &#8211; \u0141zy sp\u0142ywaj\u0105 po mojej twarzy, lecz prawie ich nie czuj\u0119. Jestem rozedrgana i pe\u0142na emocji. \u017begnam si\u0119. &#8211; Teraz musz\u0119 przej\u0105\u0107 twoje obowi\u0105zki, cho\u0107 nigdy tego nie chcia\u0142am. A jednak zrobi\u0119 to, cho\u0107by po to, by moja noga wi\u0119cej tu nie posta\u0142a. Niech ta kraina, kt\u00f3ra spali\u0142a ci\u0119 za urod\u0119, pozostanie na zawsze zmarzni\u0119ta. Niech m\u0142odzi i starzy umieraj\u0105 tu w ch\u0142odzie i bez s\u0142o\u0144ca. Niech krzycz\u0105 z zimna tak, jak kazali ci krzycze\u0107 z gor\u0105ca. <\/p>\n\n\n\n<p>To mi przynosi ulg\u0119. Wycieram \u0142zy \u0142okciem. Czuj\u0119 si\u0119 gotowa na przeznaczenie, kt\u00f3re mnie do\u015bcign\u0119\u0142o. Skoro matka nie \u017cyje, musz\u0119 zaj\u0105\u0107 jej miejsce. Ten rok i tak b\u0119dzie troch\u0119 stracony, d\u0142ugo tu sz\u0142am. Trzy miesi\u0105ce ci\u0119\u017ckiej w\u0119dr\u00f3wki pod wiatr i z wilgoci\u0105 za pazuch\u0105. Nawet nie wiem, kiedy zrobi\u0142 si\u0119 maj. <\/p>\n\n\n\n<p>Po raz ostatni odwracam si\u0119 w stron\u0119 zaros\u0142ych zgliszczy, kt\u00f3re sta\u0142y si\u0119 jej grobem.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Obiecuj\u0119 nadgoni\u0107, co tylko si\u0119 da, mamo. Spr\u00f3buj\u0119 do ko\u0144ca maja. Jak tylko si\u0119 przemieni\u0119. &#8211; szepc\u0119 na po\u017cegnanie. &#8211; \u017begnaj moja Wiosno. \u015apij w\u015br\u00f3d wiecznych \u0142\u0105k.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8211; Nikt tam ju\u017c nie chodzi. Teraz ca\u0142y teren zar\u00f3s\u0142 zielskiem i traw\u0105. &#8211; Kiedy o tym opowiada, przymyka niebieskie oczy. Wygl\u0105da, jakby chcia\u0142a przypomnie\u0107 sobie obraz miejsca, w kt\u00f3rym nie tak dawno jeszcze musia\u0142a by\u0107, skoro widzia\u0142a zielsko. Na chwil\u0119 milknie, \u0142apie oddech i kontynuuje: &#8211; Z budynku zosta\u0142o kilka cegie\u0142, drzazgi okna, nic\u2026 <span class=\"read-more\"><a href=\"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/2021\/05\/08\/przemiana\/\">Dowiedz si\u0119 wi\u0119cej &raquo;<\/a><\/span><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[],"class_list":["post-8017","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-mysli"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8017","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8017"}],"version-history":[{"count":102,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8017\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8247,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8017\/revisions\/8247"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8017"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8017"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8017"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}