{"id":3698,"date":"2020-11-30T22:43:14","date_gmt":"2020-11-30T21:43:14","guid":{"rendered":"https:\/\/snujemisie.pl\/?p=3698"},"modified":"2020-11-30T22:43:15","modified_gmt":"2020-11-30T21:43:15","slug":"osa","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/2020\/11\/30\/osa\/","title":{"rendered":"Osa"},"content":{"rendered":"\n<p>Dzi\u015b opowiem Wam o moim strachu. Najcz\u0119\u015bciej pojawia si\u0119 nocami i staje si\u0119 sennym koszmarem. Tak naprawd\u0119, to strach o \u017cycie. Cho\u0107 przejawia si\u0119 jako strach przed os\u0105. Ma sw\u00f3j pocz\u0105tek. Narodzi\u0142 si\u0119 dwana\u015bcie lat temu. Troch\u0119 z czasem zel\u017ca\u0142, troch\u0119 si\u0119 oswoi\u0142. Ale \u017cyje nadal i ma si\u0119 dobrze. A zacz\u0105\u0142 si\u0119 od s\u0142o\u0144ca, kt\u00f3re wreszcie wysz\u0142o.<\/p>\n\n\n\n<p>Po dw\u00f3ch dniach nieustaj\u0105cego deszczu, nastaje pi\u0119kny, prawdziwie pi\u0119kny poranek. Budz\u0119 si\u0119 wcze\u015bnie. Jestem niesamowicie szcz\u0119\u015bliwa, bo wreszcie widz\u0119 s\u0142o\u0144ce. S\u0142o\u0144ce, mimo wczesnej pory, \u017carzy na maxa. Idealnie. Ubieram si\u0119 w kostium, bior\u0119 ksi\u0105\u017ck\u0119, plastikowe krzes\u0142o i siadam nad stawem. Jest najpi\u0119kniej w ca\u0142ym wszech\u015bwiecie. Jestem nie tylko zrelaksowana, jestem pe\u0142na \u017cycia i \u015bwiata. Przeszcz\u0119\u015bliwa. Jedyne, co mimo wszystko, zawadza, to osy. Nie tylko brz\u0119cz\u0105, ale jest ich mn\u00f3stwo. Wkradaj\u0105 si\u0119 w moje rozanielenie, wbrz\u0119czaj\u0105 w m\u00f3j b\u0142ogi nastr\u00f3j. Zapalam papierosa, maj\u0105c cich\u0105 nadziej\u0119, \u017ce umkn\u0105, przed smrodem tytoniu. Nie umykaj\u0105. Mimo to, ciesz\u0119 si\u0119 s\u0142o\u0144cem, \u017cyciem i zapalonym papierosem. Pochylam si\u0119, by go zgasi\u0107. Z b\u0142ogo\u015bci\u0105 opadam z powrotem na oparcie fotela. I czuj\u0119 ten charakterystyczny b\u00f3l uk\u0142ucia osy w plecy. Dociera do mnie powoli, mam wra\u017cenie, \u017ce niepewnie czuj\u0119 si\u0119 ju\u017c w tym \u015bwiecie. Mam wra\u017cenie, \u017ce puchn\u0105 mi powieki i twarz, co zrzucam na efekt tak mocnego s\u0142o\u0144ca. Nadal siedz\u0119, bardzo prawdopodobne, \u017ce z martw\u0105 os\u0105 przyklejon\u0105 do plec\u00f3w. Przechodzi obok mnie cz\u0142owiek, zagaduj\u0119 do niego, maj\u0105c cich\u0105 nadziej\u0119, \u017ce je\u015bli ze mn\u0105 jest co\u015b nie tak (w co sama nie chc\u0119 uwierzy\u0107, cho\u0107 czuj\u0119), to da mi zna\u0107. Nie daje. Rozmawiamy o pogodzie, czy to nie buduj\u0105ce? Id\u0119 do kucharek, z dzieci\u0144stwa pami\u0119tam, \u017ce przy\u0142o\u017cenie cebuli pomaga. Prosz\u0119 o cebul\u0119, wci\u0105\u017c licz\u0105c na czyj\u0105\u015b spostrzegawczo\u015b\u0107 w kwestii mojego stanu, na jaki si\u0119 nie godz\u0119. Nie zauwa\u017caj\u0105 nic, cho\u0107 ja sama, czuj\u0119 coraz wi\u0119ksze dr\u017cenie wszystkiego od \u015brodka. Mimo to przyk\u0142adam cebul\u0119 do miejsca, gdzie uk\u0105si\u0142a mnie ta suka osa i coraz bardziej zdaj\u0119 sobie spraw\u0119, \u017ce to nie pomo\u017ce. Czuj\u0119, \u017ce nie jest dobrze. Naprawd\u0119 \u017ale. Zdobywam si\u0119 jeszcze na wdrapanie do pokoju na pierwszym pi\u0119trze i oznajmienie g\u0142osem wci\u0105\u017c pe\u0142nym zabawy i wigoru: Uk\u0105si\u0142a mnie osa. Chyba jest \u017ale. Te kilka s\u0142\u00f3w dzia\u0142a jak zakl\u0119cie. W tym momencie ju\u017c nie czuj\u0119, jest naprawd\u0119 \u017ale. Pali mnie wszystko. Wchodz\u0119 pod prysznic i lej\u0119 zimn\u0105 wod\u0119 i czuj\u0119, \u017ce wci\u0105\u017c za ciep\u0142a. Zaczynam oboj\u0119tnie\u0107. Ka\u017c\u0105 mi zej\u015b\u0107 do samochodu i wiem, \u017ce to dobre, wi\u0119c schodz\u0119. Jedziemy. Szcz\u0119kam z\u0119bami i p\u0142on\u0119 zarazem, nie bardzo mog\u0119 oddycha\u0107. Bior\u0105 mnie pod r\u0119ce i wlok\u0105, cho\u0107 pr\u00f3buj\u0119 porusza\u0107 nogami, do przychodni. Le\u017c\u0119 i pojawia si\u0119 nadzieja. Minimum trzech lekarzy i dwie piel\u0119gniarki, zdaje si\u0119, \u017ce ca\u0142y personel przychodni pobie\u017cy\u0142 mi na ratunek. W zasadzie mi to oboj\u0119tnieje. Wsz\u0119dzie wbijaj\u0105 mi ig\u0142y, cho\u0107 tego nienawidz\u0119. Po raz pierwszy w \u017cyciu strzykawki mnie nie przera\u017caj\u0105. Nie przera\u017ca mnie nic. Ale spytana o pesel podaj\u0119 z g\u0142owy prawid\u0142owy. Co stwierdzam o wiele p\u00f3\u017aniej. Tymczasem zastrzegam, \u017ce za podany pesel g\u0142ow\u0105 nie r\u0119cz\u0119. Nawet pup\u0105 i r\u0119k\u0105, bo w ka\u017cd\u0105 z nich wbito mi kolejno ig\u0142y z czymkolwiek. Pojawia si\u0119 lekarka z karetki, kt\u00f3r\u0105 wezwano i najzwyczajniej w \u015bwiecie robi mi w r\u0119k\u0119 kolejny zastrzyk, tym razem \u00a0z adrenalin\u0105. Czuj\u0119, \u017ce powracam do \u015bwiata, cho\u0107 jeszcze nie do ko\u0144ca odnaleziona. Jad\u0119 na noszach do karetki, ca\u0142a wie\u015b mnie ogl\u0105da, jak cyrk b\u0105d\u017a w\u0119drowny teatrzyk. Chyba prze\u017cy\u0142am. Chyba jestem zn\u00f3w.\u00a0<\/p>\n\n\n\n<p>Od tamtrj pory, w nocy, przylatuje do mnie osa. Z up\u0142ywem czasu coraz rzadziej. Ale bywa. Bzyczy. Wystawia na pr\u00f3b\u0119. Straszy. \u015ani mi si\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Le\u017ca\u0142am na trawie, w s\u0142o\u0144cu, le\u017ca\u0142am na brzuchu. Wok\u00f3\u0142 mnie byli znajomi. Tacy znajomi ze sn\u00f3w. Wiedzia\u0142am, \u017ce ju\u017c ich kiedy\u015b spotka\u0142am, mo\u017ce nie raz, ale nie na jawie. Oni te\u017c le\u017celi, jak ja, na brzuchach, tworzyli\u015bmy kr\u0105g. Naszych g\u0142\u00f3w, a potem n\u00f3g. Przymkn\u0119\u0142am powieki na chwil\u0119, rozleniwiona. Otwieraj\u0105c poczu\u0142am, \u017ce siada na nich ona. Suka osa. Usiad\u0142a i s\u0142ysza\u0142am\/wiedzia\u0142am, \u017ce wszyscy oni mi m\u00f3wi\u0105, \u017ce po prostu mam si\u0119 nie porusza\u0107. Nie porusza\u0142am si\u0119. Wbija\u0142am palce w ziemi\u0119 tak powoli, by nie poruszy\u0107 czymkolwiek. W tym czasie osa wesz\u0142a po\u0142ow\u0105 cia\u0142a w me oko, opar\u0142a si\u0119 o \u017arenic\u0119, a ja si\u0142\u0105 woli nie mrugn\u0119\u0142am. Widzia\u0142am w totalnym zbli\u017ceniu jej ruchy \u0142apek, widzia\u0142am jej odw\u0142ok, opancerzony, \u017c\u00f3\u0142to-czarny, widzia\u0142am jej oko. I wci\u0105\u017c nie mruga\u0142am. I to w\u0142a\u015bnie by\u0142o najgorsze, \u017ce nie mog\u0119 mrugn\u0105\u0107. \u017be je\u015bli uk\u0105si mnie w oko, to umr\u0119, a kt\u00f3\u017c chcia\u0142by umrze\u0107 przez os\u0119? Wpatrywa\u0142am si\u0119 w traw\u0119, a mimo to widzia\u0142am jej meszek na \u0142apakach, jej dwa z\u0119by, kt\u00f3rymi zabija. Nie poruszy\u0142am si\u0119. Trwa\u0142o to godzinami. A ja nie mruga\u0142am. W ko\u0144cu odfrun\u0119\u0142a. Zamkn\u0119\u0142am oczy.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy je otworzy\u0142am ona przysiad\u0142a na mnie znowu. Tym razem pod nosem. Le\u017ca\u0142am w tej samej pozycji i z tymi samymi znajomymi nie z jawy. Tym razem jej nie widzia\u0142am i to mo\u017ce by\u0142o o wiele gorsze. Czu\u0142am jej kosmate \u0142apki, czu\u0142am, jak wchodzi mi do nozdrzy. To mnie przera\u017ca\u0142o. Ale nie mog\u0142am si\u0119 poruszy\u0107. Wbija\u0142am palce w ziemi\u0119, zaciska\u0142am je na grudce trawy, powoli. Mia\u0142am wra\u017cenie, \u017ce czeka na m\u00f3j ruch. \u017be bawi si\u0119 moim strachem. Kr\u0119ci nad moj\u0105 warg\u0105, jakby czeka\u0142a na s\u0142owo. Zwyci\u0119\u017cy\u0142am. Nie powiedzia\u0142am nic. Chyba odlecia\u0142a. Albo i nie. Trwa\u0142o to strasznie d\u0142ugo. Zastyg\u0142a, zrozumia\u0142am: \u017ce zawsze powr\u00f3ci.<\/p>\n\n\n\n<p>Przed snem powiem: wol\u0119 smoki i inne potwory. <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dzi\u015b opowiem Wam o moim strachu. Najcz\u0119\u015bciej pojawia si\u0119 nocami i staje si\u0119 sennym koszmarem. Tak naprawd\u0119, to strach o \u017cycie. Cho\u0107 przejawia si\u0119 jako strach przed os\u0105. Ma sw\u00f3j pocz\u0105tek. Narodzi\u0142 si\u0119 dwana\u015bcie lat temu. Troch\u0119 z czasem zel\u017ca\u0142, troch\u0119 si\u0119 oswoi\u0142. Ale \u017cyje nadal i ma si\u0119 dobrze. A zacz\u0105\u0142 si\u0119 od s\u0142o\u0144ca,\u2026 <span class=\"read-more\"><a href=\"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/2020\/11\/30\/osa\/\">Dowiedz si\u0119 wi\u0119cej &raquo;<\/a><\/span><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[],"class_list":["post-3698","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-mysli"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3698","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3698"}],"version-history":[{"count":19,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3698\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8917,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3698\/revisions\/8917"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3698"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3698"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/snujemisie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3698"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}