Zmieszana

przez | 5 maja 2021

No i o czym by tu napisać? Może o tym kremie, co to mi nie wyszedł. Choć w sumie wyszedł, tylko mocno inny niż sobie wyobraziłam. Miał być lekki i delikatny, a wyszedł ciężki i na bogato. Nawet fajny, ale nie taki jak chciałam i to mnie uwiera. Bo ja lubię kontrolować rzeczywistość. A ona z kolei lubi się wymykać. Najchętniej bym się zawzięła i trzaskała teraz krem za kremem zmieniając proporcje i składniki, by osiągnąć to, co zamierzałam. Musiałam jednak uprzątnąć mini laboratorium, bo kolacja, arbuz i różne inne zadania w stylu „na mamę”. Odpuszczenie tematu trochę mnie kosztowało, niemniej zrobiłam to. Przynajmniej fizycznie, bo w głowie… W głowie to ja tam ciągle mieszam i zmieniam te składniki, więc można śmiało powiedzieć, że mam nieźle namieszane.

W całym tym zamieszaniu, chyba po prostu pójdę wcześnie spać. Sen wyłączy choć na chwilę to mieszadełko w mojej głowie i odpocznę. Choć ostatnio śniły mi się różne olejki eteryczne, więc nawet we śnie kręcę kremy. Być może najmniej je kręcę w realu, bo to moje dwuletnie szczęście chciałoby, bym nieustannie kręciła się wokół niego. Metaforycznie i dosłownie. Co oczywiście czynię, by mój codzienny dzień przebiegał bez większego zamieszania i krzyku ze strony berbecia. Kręcimy się ciągle w kółko i fo tego tylko w jedną stronę, bo maluch nie lubi zmieniać kierunku. Gdyby nas włożyć do ogromnej zlewki z odpowiednimi ingrediencjami, może byśmy jakiś krem ukręcili. A tak to tylko wydeptujemy kółko w macie.

Pisanie wyhamowało silnik miksera w mojej głowie. Odkładam mieszadełko, słoiczki i oleje na półkę. Jestem gotowa na sen. Jutro jeszcze niejedno zmiksuję. Bylebym tylko nie pomieszała godzin wizyty lekarskiej , to reszta się jakoś poukłada. Albo mnie czymś zaskoczy. I pozostanę zmieszana do wieczora. Napowietrzona. A może nawet trochę spieniona. Kto wie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *