Znajdowałam się w ogromnej, kamiennej sali. Wokół mnie było dużo dzieci. Wszystkie patrzyły na mnie.
– Cześć, wam – powiedziałam niepewnie. – Mam na imię Dodo. I miło mi was poznać.
To ostatnie dodałam po chwili, ponieważ wydało mi się, że to jakoś pomoże w nawiązaniu rozmowy.
– Cześć Dodo – powiedziała bardzo mała dziewczynka z warkoczykami. – Jestem P! i strasznie cieszę się, że mogę cię poznać.
I wtedy się zaczęło. Wszystkie dzieci chciały mnie poznać, a przynajmniej prawie wszystkie. Czułam się bardzo dziwnie, ponieważ nie myślałam, że jestem aż tak warta poznania. Wiecie, zdaję sobie sprawę z tego, że całkiem sympatyczna ze mnie dziewczynka, ale bez przesady. Poza tym miałam wrażenie, że wszystkie te dzieci czegoś ode mnie oczekują. I nie byłam pewna, czy stać mnie na to, czymkolwiek by było.
Sytuację uratował O!, który zagrał na trąbce:
Tuu, tu, tu, t u u u
T u u u
Tuuuu, tu, tam
T a m, taaaaaam
Wszyscy ucichli i usiedli po turecku na podłodze. Tylko mój brat nadal stał i trzymał trąbkę w ręku. Podziwiałam jego pewność siebie i umiejętność korzystania z trąbki. Wydał mi się nagle taki dorosły!
A jednak spytałam:
– Co ze Sztruksem, wiecie?
Dzieci się rozsunęły i zobaczyłam na końcu sali stół, a na stole tym leżał Sztruks. Podbiegłam do niego i wtuliłam twarz w prążkowane futro. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak bardzo go pokochałam. Łzy płynęły mi po policzkach. Nie było już mojego kota, miałam już tylko brata… Długo, długo płakałam. A potem poczułam się bardzo zła.
Wskoczyłam na stół i krzyknęłam:
– Musimy go pomścić! Musimy stawić czoła złu!
W tym momencie byłam gotowa na wszystko. Chwyciłam moją wiosenną gałązkę i ruszyłam do wyjścia z sali. Bardziej czułam niż wiedziałam, że wszystkie dzieci poszły za mną. Po chwili obok mnie pojawił się O!, który szepnął mi do ucha:
– Dzieci Alfabetu są z tobą, Dodo. Zawsze wiedziałem, że mam wyjątkową siostrę.
Uśmiechnęłam się do niego. Nigdy nie sądziłam, że mam brata. I to brata, który gra na trąbce.
– Bardzo się cieszę, że jesteś moim bratem, O! – powiedziałam. – Wiesz, gdzie powinniśmy pójść, by znaleźć Potwora?
O! wyjął z kieszeni mapę Świata Obok. To był dopiero wielki świat! Wyglądał tak:
O! Zaczął opowiadać:
– Zobacz Dodo, jesteśmy tu, w Słonecznym Zakątku. Teraz tego nie widać, ale zanim Potwór zaczął niszczyć nasz świat, było tu mnóstwo słońca, ciepłego piasku i kwiatów. Gdyby nie ten kurz, który wciąż unosi się w powietrzu, tam zobaczyłabyś morze.
– Stąd ten szum! – zakrzyknęłam. – Cały czas zastanawiałam się, co to za dźwięk i skąd się bierze.
– Tak, to morze, choć w chwili obecnej nie chciałabyś się w nim wykąpać. Potwór zabrudził i zatruł wodę tak, jak i wszystko inne wokół.
Wezbrała we mnie ogromna złość. Pomyślałam o Sztruksie, brudnym morzu, popękanej, suchej ziemi, czarnym dymie w powietrzu i zachciało mi się płakać. Jak można tak po prostu niszczyć piękne i dobre rzeczy?
– Gdzie jest Potwór, O!? – spytałam. – Musimy rozprawić się z nim raz na zawsze!
Spojrzałam na mapę.
– Potwór zamieszkał tutaj, w Dolinie Tęczy, to najpiękniejsze miejsce, jakie kiedykolwiek widziałem – powiedział O! rysując palcem po mapie. Po chwili dodał: – To znaczy kiedyś było najpiękniejsze… Teraz tam są tylko ruiny, czarny dym i smutek.
– Czyli musimy pójść przez Zapomniane Jaskinie, potem przejść Szumiący Las i będziemy na miejscu – powiedziałam. – Czeka nas długa droga.
– Dokładnie.